Czy system alarmowy powinien być montowany przez agencję ochrony?

Zdecydowałem się na ten być może kontrowersyjny wpis po prośbie kolejnego klienta o modernizację systemu alarmowego zamontowanego przez agencję ochrony.

System zamontowany w średniej wielkości domu, oparty na wewnętrznych i zewnętrznych czujkach ruchu, czyli opcja dosyć kosztowna (przez zewnętrzne czujki ruchu), najprostsza w montażu i generująca dużo problemów i fałszywych alarmów. Już na pierwszy rzut oka widać błędy wykonawcze, np. zewnętrzne czujki ruchu zamontowane bez pojęcia na temat zasady działania takich czujek = masa fałszywych alarmów. Przykładowo na frontowej elewacji o długości około 10 m i odległości 6 m od dość ruchliwej ulicy zamontowana jest jedna czujka ruchu, na którą bezpośrednio pada słońce. Czułość czujki ustawiona na maksimum (żeby miała zasięg na całą elewację). Instalator nie wziął pod uwagę, że przy takim usytuowaniu czujki, każdy większy pojazd jadący ulicą będzie wzbudzać czujkę. W innych miejscach nie jest lepiej, bo czujki są tak zamontowane, że wykrywały sąsiadów na ich posesjach. Serwis wielokrotnie wzywany do wadliwie działającego systemu niewiele mógł tu zrobić (bez modernizacji nowo zamontowanego systemu). Próbowali pochylać czujki (wbrew zasadzie montażu tych czujek), żeby zminimalizować wykrywanie ruchu poza posesją, ale nie na wiele się to zdało, a dodatkowo czujki traciły odporność na zwierzęta. Zrobiliśmy inwentaryzację systemu i wyszły następne kwiatki. Całkiem spory system posiada do awaryjnego zasilania tylko jeden mały akumulator (6,5 Ah), więc czas podtrzymania przy w pełni sprawnym akumulatorze, to zaledwie kilka godzin. Część wewnętrznych czujek jest tak usytuowana, że można wynieść pół domu i nie włączy się alarm. Na piętrze nie ma klawiatury do alarmu, bo w trakcie montażu okablowania zapomnieli o tym, więc klient musi chodzić do wiatrołapu, żeby na noc włączyć alarm. Brak czujek gazu, dymu, zalania.


O bylejakości samego montażu szkoda pisać. System kosztował kilkanaście tysięcy złotych i generalnie nie spełnia swojego zadania. Wielu klientów agencji ochrony nie zdaje sobie sprawy, jak kiepskie zabezpieczenia ma zamontowane przez agencję ochrony i jak niski poziom ochrony ma w domu. Zdecydowana większość systemów alarmowych i systemów monitoringu montowanych na akord przez agencje ochrony, to prowizorki. Systemiki montowane przez podwykonawcze firmy z łapanki. Znam również przypadki, gdzie klient zapłacił agencji ochrony dużo pieniędzy i był przekonany, że ma dobrze zabezpieczony dom, a przy pierwszym włamaniu okazało się, że za spore pieniądze dostał byle jaki alarm, który niestety zadziałał za późno.


Agencje ochrony jadą na reklamie i handlowcach, a właściwie sprzedawcach - fantastach i wciskaczach kitu. Totalnie psują rynek systemów zabezpieczeń. Wciskają klientom byle co, byle jak zamontowane, byle tylko klient co miesiąc zapłacił abonament za "ochronę". Bo o to głównie im chodzi. Taki sprzedawca nie jest od tego, żeby dobrać właściwe zabezpieczenie obiektu (kompleksowo), tylko żeby jak najdrożej sprzedać produkt, z którego on ma prowizję. Od tego jest sprzedawca (dumnie nazywany handlowcem) - żyje z prowizji od sprzedaży - ma sprzedać, po trupach... Stąd wiele obiektów jest ŹLE zabezpieczonych. Jaki jest tok myślenia nieświadomego klienta? Wybiorę znaną (z reklam) agencję ochrony, która chroni najwięcej obiektów w mojej okolicy (duże tablice z nazwą agencji na ogrodzeniach posesji oraz duże naklejki - wszędzie).


Smutna prawda jest taka:

1. W każdej agencji ochrony jest wyodrębnionych kilka działów (marketing, czyli sprzedawcy, instalacje, serwis, monitoring, windykacja) - niekoniecznie właściwie ze sobą współpracujących. Dla każdego działu liczy się tylko wynik finansowy - nie klient...

2. Agencje prowadzą kampanie reklamowe polegające na wieszaniu swoich tablic reklamowych i naklejaniu naklejek wszędzie, gdzie się tylko da - nawet bez zgody właścicieli posesji... Zasada jest prosta - im więcej widać nazwę danej firmy, tym więcej potencjalnych klientów da się nabrać, że dana firma prężnie działa w tej okolicy i skoro ma dużo obiektów, to pewnie ma dużo patroli na ten obszar.

3. Skuszony klient dzwoni na numer handlowca podany na tablicy lub naklejce i umawia się na spotkanie.

4. Na spotkanie przyjeżdża handlowiec. Roztacza przed klientem wizję zabezpieczenia obiektu. Dla ścisłości, wiedza owego "handlowca" oparta jest wyłącznie na czytaniu kart katalogowych urządzeń oraz "szkoleniach".

5. Klient podpisuje standardowy druk umowy z wpisaną ilością urządzeń

6. W ustalonym terminie przyjeżdża instalator - jedno - dwuosobowa firma podwykonawcza, która za marną prowizję otrzymywaną od agencji ochrony zamontuje alarmik – wg wizji handlowca...

7. Jeśli instalator widzi, że jest komunikacja z klientem, to czasem zgłosi klientowi swoje uwagi, że "system zabezpieczeń" zaproponowany przez handlowca, jest nieco oderwany od rzeczywistości.

8. Kumaty klient wyraża zgodę na wniesienie poprawek do "projektu" "handlowca" i jest gotowy zapłacić więcej, aby tylko system działał prawidłowo. Wtedy jest szansa, ze zamontowany system będzie choć troszkę lepszy od "standardu” agencji ochrony...

9. Jeśli klient uzna, że instalator jest naciągaczem, bo przecież "handlowiec powiedział, że...", to ma zamontowany system zgodny z umową, czyli wizją handlowca - czyli z reguły marne zabezpieczenie.

10. Później klient eksploatuje alarmik "zaprojektowany" przez handlowca i okazuje się, że jednak ten system nie działa zgodnie z wizją handlowca bo np. piesek, który waży "tylko" 30 kg jednak włącza alarm przy czujkach ruchu katalogowo odpornych na zwierzęta do 36 kg. Albo zamontowane czujki zewnętrzne włączają alarm przy przelatującym małym ptaszku, a miały być odporne na zwierzęta do 70 kg.

11. Dział serwisu (czyli trzeci dział po marketingu i instalacjach) głowi się, jak rozwiązać ten nierozwiązywalny problem - "pasztet" przyrządzony przez handlowca. Serwis przyjeżdża na kolejne wezwania nie zadowolonego klienta , niby coś tam zmienia, ustawia, programuje - czas mija...

12. Kolejny dział – windykacja – próbuje egzekwować opłaty za serwis - klient płaci - czasem jak mu się chce, to nie płaci i się odwoła...

13. Gwarancja na "system" mija - klient wyczerpany próbami wyjaśnienia, że kupił system nie spełniający jego wymagań (bo mu handlowiec mówił, że...), rezygnuje z usług danej agencji ochrony, albo (co gorsza!) daje sobie spokój i przestaje używać ten "system"!!!


Warto też tu wspomnieć o mniejszym bezpieczeństwie przy opcji montażu systemu alarmowego oraz monitorowania obiektu i ochrony przez jedną firmę. Co do zasady system alarmowy powinien być montowany przez niezależną firmę i ochrona nie powinna mieć wiedzy na temat systemu i generalnie sposobu zabezpieczenia domu. Zastanówcie się Drodzy Klienci, czy agencja ochrony powinna Wam montować system alarmowy? Tylko doświadczony instalator, czyli człowiek znający systemy zabezpieczeń z teorii i praktyki może właściwie dobrać zabezpieczenia. Może kiedyś nadejdą czasy, w których specjaliści z firm ubezpieczeniowych będą dyktować warunki zabezpieczenia obiektu zgłoszonego do ubezpieczenia. Teraz sporo klientów wybiera najtańszy system alarmowy i wykupuje ubezpieczenie. Wszystko na zasadzie mam jakiś alarm, jakąś ochronę i jakieś ubezpieczenie - jest dobrze. Dopiero przy włamaniu okazuje się, ile to wszystko jest warte... Alarm zadziałał po fakcie, ochrona przyjechała za późno, a ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania...

Polecam rozwagę - zanim wybierzecie firmę do montażu systemu zabezpieczeń, poczytajcie w necie na temat różnych sposobów zabezpieczenia mienia.


Polecam np. wątek Instalacja alarmowa raz jeszcze na Forum Muratora